#PRZYPADEK 14

LOVE IS IN THE NET
W sieci możemy być każdym. Kto z Nas sam nie był, albo nie ma kogoś kto nie korzystał z aplikacji randkowych? Tinder, Sympatia, Happn, Badoo etc. Żyjemy w czasach takiej konsumpcji sexualnej i emocjonalnej, że szok. Każdy może się zakochać w zdjęciu i być zauroczonym całe 3 dni pisząc z kimś non stop lub każdy może zamówić sobie sex z dostawą do domu, jak pizze. Miłości onlinowe mają wiele twarzy.

I wszystkie prowadzą do nikąd. (w 99%) Istna Kukulandia. Tysiące ludzi, każdy szuka czegoś innego i każdy dostaje kota w worku, który potem okazuje się zonkiem. Najczęstszym zjawiskiem sa tzw „jebacy teoretycy”. Piszą, piszą piszą… i piszą. Na pisaniu się kończy. Absolutna strata czasu albo zabicie wolnego czasu. Większość tych matchy, par, dopasowań (jak zwał tak zwał) zasługuje na miano „nie do wiary”. Pomijając oczywiście fejkowe konta. Serio daje ktoś lajka Panu ze zdjęciem Brada Pitta lub Pani ze zdjęciem Angeliny Jolie? No ale pomijając oszustów, czających się na naiwniaków mamy takich co mają „prawdziwe konta”. Kolejną grupą użytkowników są.. hmmm, nie wiem nawet jak to nazwać…pojeby? Chyba najbardziej mi to pasuje. Faceci piszą w pierwszej wiadomości o robieniu loda, ostrym sexie, spuszczaniu się na twarz lub UWAGA!!!! Sraniu do słoika i odkupieniu od niewiasty jej kupy!!! Qrfa jakbym tego nie zobaczyła to bym w życiu nie uwierzyła. Zakładam, że Pani z potencjałem na dubajską księżniczkę byłaby skuszona taką propozycją. Panie z kolei wypisują o mokrych cipkach, a głębokim gardle i zapraszają do świata fantazji: czego to one by mu nie zrobiły TU I TERAZ! Kuźwa szok! Najlepsze jest to, że na takim pisaniu się kończy, bo wszystkie te pojeby są odważne tylko w sieci.

No i mamy kolejną grupę: Znudzony mąż i znudzona żona. Albo się w ogóle do tego nie przyznają albo przyznają na końcu, albo prawda sama wychodzi na jaw „niechcący”. W zależności od trwania relacji padają obietnice, deklaracje… Jak słyszycie „wiesz, mam żonę, męża ale….”, to zaraz po powinniście od razu spierdalać jak najdalej, blokować, usuwać itd. No chyba, że ktoś lubi być piatym kołem u wozu i żyć w krainie złudzeń. 

No i moja ulubiona grupa…zderzenie z rzeczywistością. Jest para, jest pisanie i jest spotkanie i nagle.. nie poznajesz osoby. Okazuje się, że filtry lub stare zdjęcia. Po co? Ja się pytam po co? No przecież jak dziewczyna ma poprzerabiane zdjęcia i z wielką ochotą umawia sie na spotkanie, to do jasnej cholery, koleś nie ma filtrów w oczach i zobaczy jak ona wygląda naprawdę. Ja na prawdę tego nie rozumiem. A czy jak Pan pisze ze ma 186 cm, a w rzeczywistości ma 174 cm to żadna z Pań się nie zorientuje? No bawi mnie to niemiłosiernie.

Są też bardziej drastyczne sytuacje. Tak, jest tam dużo psychopatów. Zarówno męskich jak i żeńskich. Laska nie zrozumiała, że po spotkaniu Panu nie „kliknęło” i raczej nic z tego nie będzie. Pomimo wielu wiadomości z odmową spotkania, postanawia zrobić wywiad, dowiaduje się gdzie osobnik mieszka i stoi pod klatką, najebana siedzi pod drzwiami, w końcu wymalowuje farbą jego drzwi do domu, rysuje samochód, wydzwania do pracy. Stalkerzy są tez w męskiej części. Ja osobiście słyszałam o kilkunastu przypadkach zgłaszanych na policję. Ale z historii o psychopatach najbardziej podoba mi się story, gdzie Pani idzie do Pana (i nie jest to pierwsze spotkanie) i nagle w trakcie sexu okazuje się, że Pan ma sypialnie naszprycowaną kamerami. Taaak, właśnie tak. Koleś nagrywał filmy. Pani zachowała zimną krew, zgłosiła na policje i finalnie okazało się, że nagrał prawie 100 kobiet w ciągu roku. Brawo on.

Więc moi kochani zachowujcie zdrowy rozsądek i pilnujcie się. W końcu każdy z Nas sam ustala w co wierzy i na jakich zasadach kogoś wpuszcza do swojego domu i życia. I jeśli koleś po 2 godzinach pisania obiecuje, że za tydzień zabiera Cie na wakacje to ja Ci to gwarantuje, że nie dość, że nigdzie nie polecisz to jeszcze nigdy go na żywo raczej nie zobaczysz 🙂 A i tak najprawdopodobniej, nawet konto jest fejkowe. Znam kilka osób z fejkowe profilami. Na pytanie dlaczego? mówią, że chronią swoją prywatność. Ale jak idą do klubu czy innego lokalu i poznają kogoś f2f to przecież są ze swoja twarzą i bez filtrów? Nie mamy wpływu na to jak ktoś kreuje czy też oszukuje siebie i swoją rzeczywistość ale mamy ogromny wpływ na to w co wierzymy. W przypadku onlinowych znajomości polecam być ostrożnym i wierzyć w czyny nie słowa. Te znajomości to niestety w większości zabawa. Papier zniesie wszystko. A dusza już nie.

Close Menu