#PRZYPADEK 15

THE END 
Związki się rozpadały, rozpadają i rozpadać będą. To żadna filozofia. Każdy z Nas się zmienia i czasem po prostu tak jest. Nie ma co siać dramatu. Jak widzę miesiącami zrozpaczoną kobietę, nie ważne czy z 3 czy z 4 z przodu, lamentującą nad marnością swojego życia, bo ją zostawił i na pewno już nikogo nie spotka, to sama nie wiem czy się śmiać czy płakać. Bardzo często winę na siebie bierzemy my, kobiety. Ale po co? Bez sensu.

 

Doszukiwanie się w sobie winowajcy rozpadu związku to ślepa uliczka, przecież byliśmy w tym związku razem. Czasem ich decyzja nie ma nic wspólnego z nami. Więc błagam, jak zaczyna się coś psuć w relacji nie róbcie nagle turbo gimnastyki, nie zostawajcie królowymi wyrozumiałości i kompromisu. On za pewne już dawno podjął taką decyzję, tylko my zawsze dowiadujemy się ostatnie. Nie da się zmusić kogoś do tego, żeby nas kochał albo by z Nami był. Przecież, jak on podejmuje taką decyzję, to nie dlatego żeby Nas sprawdzić albo wymusić na Nas naszą zmianę. Jest kilka powodów, dlaczego mężczyźni odchodzą i często nie ma to nic wspólnego z nami. 

W związku z tym, że chyba tylko garstka z Nas (o ile w ogóle któraś) usłyszała kiedyś wyczerpujące uzasadnienie jego decyzji, pomęczyłam kilku Panów, żeby tak po ludzku, przyznali się dlaczego podejmowali decyzję o rozstaniu z kobietą.

  1. Czas i zmiana – każdy z Nas zmienia się z wiekiem i czasem po paru latach zmieniają się jego oczekiwania od życia, on sam się zmienia. I nagle coś w nim umiera. Absolutnie po prostu, bez żadnego głębszego dna. Chce zmienić swoje życie
  2. Sex – umiera porządnie, sex dla nich przestaje być taki fajny i szukają nowych doznań. Dla niektórych samców to bardzo ważne w związku i relacji. Z tego powodu, najcześciej rozpadają się krótkie związki, trwające do roku. Ogień gaśnie a z nim wszystko. I to nie znaczy, że my nagle przestajemy być piękne i sexowne. 
  3. Babiarze – no jest taki typ faceta, co ciągle musi mieć „świeżą krew”. Ponieważ jest w tym zawodowcem, wyrywa kobiety na ilośc. I tak samo, jak nie ma problemu z tym, żeby od razu wejść w stały związek, tak samo nie ma oporów żeby go skończyć. Nie myślcie, że nagle się zakocha na zabój i zmieni swoje życie dla Was. No fucking way! Dziękujcie, że się tak szybko skończyło.
  4. Poraniony – często jeszcze zakochany w innej, emocjonalnie nie zakończył poprzedniego związku i szuka „plasterka” na zranione serduszko. O zgrozo. Jak tylko zauważycie, że facet mówi o byłej, albo nie daj boże Was porównuje, to spierdalajcie najdalej jak możecie. Aha. I żeby była jasność – facet nie mówi o niej dlatego, żeby być fair wobec Ciebie i żebyś wszystko wiedziała. On po prostu ciagle o niej myśli.
  5. Inna – tu, najzwyczajniej w świcie, w ich życiu pojawia się inna kobieta i się zakochują. Koniec. Żadnych komplikacji i drugiego dna.
  6. Zmęczenie materiału – on ma kryzys, ona jojczy, więc on spierdziela do jaskini, bo chce sobie przemyśleć. A co w tym czasie robimy my kobiety? Dostajemy szału, wiercimy dziurę w brzuchu, męczymy, dręczymy, bo przecież jak można nie powiedzieć o co chodzi. Otóż można. Oni tego nie mówią. I jak tak My męczymy i jojczymy, to on jak już w końcu wychyli łeb z tej swojej jaskini, to ma dość. I często jest tak, że jest tak zmęczony naszym zrzędzeniem, że każde hasło „porozmawiajmy” budzi w nim torsje i gęsią skórkę, więc odchodzi.

Także, moje drogie, nie ma co płakać i rozpaczać miesiącami/ latami. Nie ma też co na siłę walczyć o samca, który już podjął decyzje. Jedyne co uzyskamy, to starta czasu, rozdrapywanie ran i zapętlanie się w swojej rozpaczy. I zastanówmy się, czy jeśli jest jakiś powód, dla którego coś się kończy, to czy my w ogóle chcemy takiego „nowego” jego? Przecież my tez idziemy do przodu. Nie bierzmy byle czego aby było, bo wtedy jest większa szansa na rozczarowanie. Przejdźmy żałobę i wyciągnijmy wnioski. Żyjmy dla siebie nie dla kogoś. 

Close Menu