#PRZYPADEK 16

BOOMERANG
Jeśli chodzi o relacje damsko - męskie jest to zdecydowanie mój ulubiony temat. Poza związkami, trafią nam się w życiu tak zwane epizody. Jedne trwają krócej, drugie dłużej, ale z żadnej strony nie można tego nazwać związkiem. No więc epizod się kończy i każdy wraca do codzienności - o ile w ogóle z niej wyszedł.

Owszem, zdarzają się takie sytuacje, że Pani po 2 tyg myśli, że spotkała ojca swoich dzieci i męża, a Pan, że właśnie spotkał tę jedną jedyną, co urodzi mu dzieci i będzie stała w garach. Nie-e! Jeśli ja miałabym to nazwać związkiem, to zdecydowanie tylko „związkiem czerpania obustronnej korzyści”. No ale do brzegu…Był sobie epizod, było fajnie, ale koniec: nara, pa! Ha! A wcale, że nie. Te epizody kończą się różnie, jedne burzliwie, drugie umierają śmiercią naturalną. Choć z pozoru, mogłoby się wydawać, że każdy idzie w inna stronę to zdecydowanie męska cześć nie do końca. No i mijają tygodnie, miesiące, lata. Czasem zapominasz, że człowiek w ogóle istniał i nagle JEB! Wiadomość. „Co słychać?” „Hej, czy to nadal Twój tel” .WTF? Ale jak to? Kto to? Po co? Bo przecież już dawno usunęłaś nr, albo jest 17 Marcinem w Twoim telefonie. I weź u teraz się qrfa domyśl, który to właśnie jest TEN. A już w ogóle, moje ulubione boomerangi, które nagle zaczynają Cię obserwować na instagramie albo wysyłają zaproszenie na Twarzoksiążce. No i przyjmujesz zaproszenie i… cisza. Hahaha. No bo zapewne na to czekałaś, aż po 3 latach w końcu zaprosi Cie do znajomych, znajdzie wśród miliona i napiszesz mu: „wow ale extra”. No ręce opadają. No sorry, ale ja tego nie rozumiem. Absolutnie nie jestem w stanie znaleźć żadnego argumentu dla takich ruchów. No dobra… zwykła ciekawość? Sprawdzenie swojej zajebistości? „oooo odpisała, czyli byłem na tyle zajebisty, że pamietała po 3 latach”. Tak, tak, Panowie, takie teksty jesteście w stanie z siebie wydusić. Nie raz to słyszałam. Ale to nie oznacza, że byliście takimi Bogami, że kobieta pamięta o Was po kilku latach. Skoro o Was nie walczyła i nic z tego nie wyszło to po takim czasie jesteście w sferze „anegdot o exach”. I wykluczając pojedyncze przypadki, ABSOLUTNIE PRZYPADKI (mam tu na myśli jeden na pięć kobiet) to jest po prostu wesoło. Nie ma wzdychania i żałowania po kilku latach. No way.  

Ale moje drogie, z niektórych z nas też są niezłe boomerandżki… Kiedyś była taka sytuacja, że siedzę z kolegą na lunchu i nagle on dostaje smsa z jakiegoś nieznanego numeru, o treści „Cześć, pamiętasz mnie jeszcze, bo ja cały czas myślę i tęsknie…” Wyraz jego twarzy? Bezcenny. Pytam go: kto to? a on z totalnym wytrzeszczem i dezorientacją odpowiada „Nie mam kuźwa zielonego pojęcia”. Dodam tylko, że kolega był już żonaty od 3 lat i właśnie spodziewał się na tygodniach drugiego dziecka”. I teraz uwaga hit… Po drążeniu tematu, bo ciekawość wzięła górę, okazało się, że to koleżanka ze studiów, czyli sprzed kilkunastu lat. Ja oczywiście dostałam ataku śmiechu ale zaraz po tym refleksja: Czy to oznacza, że ona od 15 lat o Tobie myśli i za tobą tęskni? I po 15 latach odważyła się napisać? No powiem Wam – szacun!

Długo się nad tym zastanawiałam i ja nie mam niego takie z przeszłości, o którym bym myślała, że chciałabym się odezwać albo dowiedzieć się co u niego….poza zwykłym koleżeństwem i ciekawością. A już pominę kwestię tęsknoty po kilkunastu latach. Bardziej myślę o przyjaźniach, które się skończyły z dnia na dzień lub umarły śmiercią naturalną. Ale żeby po paru latach napisać do exa „Hej co u ciebie?” No nieeee. W sumie, to mnie to w ogóle nie interesuje. Ale może jeszcze mnie życie zaskoczy i będę grzebać w worku przeszłości w poszukiwaniu jakiegoś kontaktu. Na razie zdecydowanie się odcinam. Dla mnie to zdrowsze. Czasem było coś co nas bolało i zraniło, więc czemu znowu rozgrzebywać rany? Aaaa, że juz zagojone? Gówno prawda. Jakby były zagojone, to byście nie myśleli.

Close Menu