#PRZYPADEK 26

PEACE, LOVE & SILENCE
Temat ciszy powraca jak boomerang, tym razem nie jako znikający człowiek, ale w relacji. Niestety w każdej. Nie ważne czy jest to związek czy relacja przyjacielska. Ciche dni zdarzają się każdemu. I nie wierze w to, że nikt nigdy tego nie przeżył. Nie ważne czy są następstwem focha, awantury czy po prostu „odpoczęcia od kogoś”. Nie ma znaczenia co wywołało ciszę, jeśli druga strona nie jest tego pewna. Jest to forma agresji, która zawsze dla jednej ze stron jest mega ch***a. Zostawianie kogoś bez słowa wyjaśnienia jest po prostu nieludzkie, to chyba najgorsza forma agresji i przemocy jaką możemy komuś zafundować.

„To co najważniejsze, to chyba to, że trwające milczenie, wynikające z przeżywania nieprzyjemnych uczuć, jest siłą niszczącą zarówno dla osoby, która doświadcza tłumienia swoich emocji jak i dla relacji, w której się znajduje, i której to milczenie dotyczy. Milczenie jest sposobem na poradzenie sobie z przeróżnymi sytuacjami, począwszy od fizycznego zmęczenia, poprzez brak zdania na dany temat, wycofanie się z relacji, a kończąc na emocjonalnym przeciążeniu i poczuciu zranienia przez np. partnera, co w tym kontekście stanowi często podstawę do karania drugiej osoby, poprzez ignorowanie jej, dając milczącemu poczucie władzy i kontrolowania sytuacji – wtedy mamy do czynienia z bierną agresją (która świadczy o braku dojrzałości emocjonalnej).

Jednocześnie niezależnie od tego jakie jest źródło owej ciszy warto:

– zadbać o siebie, 

– być może delikatnie sprawdzić co się dzieje, ale nie wchodzić w rozmyślanie nad tym, że to na pewno moja wina

– warto dać czas i przestrzeń sobie i partnerowi

– ważne, żeby nie wchodzić w grę, czyli nie obrażać się, nie obrażać partnera, nie bronić się, nie przepraszać, nie nagradzać za przykre dla nas zachowanie, zająć się sobą, swoim życiem i swoimi pasjami. Kiedy partner będzie gotowy, po prostu może do nas dołączyć.

Kłopot z tłumieniem emocji jest taki, że nie jest możliwe utrzymywanie cały czas napięcia, bo można się udusić. Kiedy bardzo długo to trwa możemy mieć albo implozję i uderzamy w samych siebie, albo eksplozje i niszczymy to, co na zewnątrz. Dlatego równowaga i przepływ jest tak ważny. Pozwala emocjom pojawiać się, a następnie możemy pozwolić im odejść właśnie między innymi poprzez rozmowę i podzielenie się tym czego emocjonalnie doświadczamy.” – Kinga Łakomska, psycholog.

Celowo dzisiaj zacytowałam Kingę, ponieważ to ona natchnęła mnie do tekstu na ten temat. Po raz kolejny mogłabym się rozwodzić na KOMUNIUKACJĄ ale przecież wszyscy jesteśmy tego świadomi, że dorośli ludzie rozmawiają ze sobą. Można przecież wygłosić (tudzież napisać) prosty komunikat, który do niczego nas nie zobowiązuje, np. „musze to przemyśleć, daj mi czas”, „zmęczyła mnie intensywność, potrzebuje trochę od Ciebie odpocząć”. Bez względu na powody i emocje na pewno nikt nie chce, żeby ktoś z naszego powodu czuł się źle. W niektórych przypadkach cisza trwa tak długo, że jest wymowna sama w sobie i wszystko z czasem umiera śmiercią naturalną. Ale czy nie prościej skrócić czyjeś cierpienie i postawić sprawę jasno, jeśli wiemy o co nam chodzi? No chyba, że mamy serio wywalone… Ale to już kwestia całkowitego braku empatii.

Close Menu