#PRZYPADEK 27

WSZYJACIÓŁKI
Dwulicowa i fałszywa baba to chyba najgorsze, co my kobiety, możemy spotkać w swoim życiu. Babcia by powiedziała „wilk w owczej skórze” ale ja bym nazwała to zwykłym kurestwem. Co prawda rozliczenie nie następuje w żadnej walucie tylko w pompowaniu swojego ego albo chooy wie czego. Nie znam kobiety, która nigdy nikomu dupy nie obrabiała. Nikogo w tej kwestii beatyfikować nie będę. Ale tu nawet nie chodzi o słowa. Choć i te potrafią zaboleć. Chodzi o czyny. No ale do brzegu. 

Taka bliska psiapsióła to chyba jedna z najważniejszych osób w życiu kobiety. Kiedy wiesz, że możesz zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Kiedy masz to poczucie bezpieczeństwa, że poza swoim, możesz zasmarkać i jej rękaw wylewając przy tym morze łez (powodów sryliard). Kiedy możesz ponarzekać na „starego” i dzieci lub kiedy, po prostu, chcesz posiedzieć w dresach z glina na twarzy i nie robić nic nadzwyczajnego. Często takie przyjaźnie zastępują nam rodzeństwo. W takiej relacji nie ma znaczenia kto kim jest, która jest na jakim etapie życia. Nie ma oceniania, porównań. Jest akceptacja. Czasem prawdziwe przyjaźnie trwają wieczność i nie jest w stanie zagrozić im nic. Ani zmiana miejsca zamieszkania, miasta, kraju, ani związki ani rozłąka. Możecie nie rozmawiać tygodniami, ale jak jak się coś dzieje, to nawet po długim czasie, zawsze możecie na nią liczyć, a flow jest jakbyście się widziały wczoraj. 

Żeby nie było tak kolorowo, nawet najlepsze przyjaciółki potrafią się zdrowo pokłócić albo wqrfić na siebie. Nie zmienia to faktu, że albo dacie sobie „po razie” i wywalicie wszystko z siebie, opieprzając się zdrowo, albo potrzebujecie czasu na strawienie, ale i tak do siebie wracacie. I to jest cudowne, bo prawdziwe.

Najgorzej natomiast jest wtedy, jak masz obok wszyjaciółkę, która jest na tyle blisko, że powstała już więź między wami, ale nic nie sprawia jej takiej radości jak udowadnianie ci na każdym kroku, że jesteś chooyowa… a na pewno choojowsza od innych. Nie ma chyba nic gorszego jak taka toksyczna relacja. Z jednej strony tyle was łączy i wiesz, że w sytuacji tragedii możesz na nią liczyć. Ale wtedy musisz się też liczyć z tym, że poza wyrozumiałością usłyszysz „że to twoja wina”, „że masz to na własne życzenie”, „że powinnaś być zazdrosna”, „że jesteś dziwna, że ciebie to nie rusza bo powinno zaboleć” oraz moje ukochane „od razu wiedziałam, że nic z tego nie będzie”. I zanim poleci fala hejtu, że przyjaźń to szczerość. Ok. Tak. I każda z nas chce usłyszeć najgorszą prawdę, ale czy koniecznie w takim momencie? Czy nie lepiej usłyszeć to na „trzeźwo” a nie w momencie kiedy serce pęka nam z bólu lub kiedy ze złości toczy się pina z ust? Taka wszyjaciółka raczej nie ma wyczucia i średnio ją interesuje to, że właśnie kopie leżącego. Wtedy, w takiej sytuacji ważna jest ona i jej „jebana szczerość”. 

Żadna wszyjaciółka też nie będzie się cieszyć z waszego sukcesu. Na bank. Prędzej usłyszycie, że wam odwaliło, niż gratulacje. W życiu, nie przejdzie jej przez gardło „boshe jak się cieszę” ale za to porównaniami do innych, którzy zrobili to szybciej, więcej, lepiej, wcześniej będzie sypać jak z rękawa. Przecież twój sukces jest niczym w porównaniu do innych. Kiedyś usłyszałam, że prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, tylko po tym jak znoszą twój sukces. I to niestety często się sprawdza. Ludzie uwielbia karmić się czyimś nieszczęściem, tylko po to aby na koniec dnia powiedzieć sobie „jessu, dobrze, że mnie to nie spotkało”. 

Lojalność jest dzisiaj na wagę złota. Często się śmieje, że „dopóki nie usłyszałam co o mnie mówią, nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ciekawe jest moje życie”. Takie wszy też się zdarzają. Przyklejają się do ciebie, dostają kredyt zaufania a potem się okazuje, że to co z tobą przeżyły, to co od ciebie usłyszały, poszło w świat z takim remakiem ze ho ho. W takich sytuacjach nie wiadomo co zrobić… w sumie ty też trochę wiesz… nie nie… don’t go there. Tak na prawdę rozwiązanie jest proste – chirurgiczne cięcie. Jeśli natomiast w otoczeniu jest taki pasożyt, że ciężko go usunąć – ograniczyć jakiekolwiek informacje do minimum. W takich sytuacjach można też lekko zakrzywiać rzeczywistość, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw. W sumie to i tak nie ma większego znaczenia, bo ona i tak sobie swoje dopowie, lub stworzy odrębną historię (można tylko liczyć w duchu, że chociaż obsada story pozostanie bez zmian).

Gdzieś się to wszystko pogubiło, w tym świecie zazdrości, zawiści, wyścigu szczurów. Prawdziwa przyjaźń to wartość absolutnie bezcenna. Nie wymaga poświęceń, bo wszystko przychodzi z lekkością. Daje radość i spełnienie. Do niczego nie zmusza, wybacza. Jest szczera, lojalna, empatyczna. Jest balans. Czasem dajemy, czasem dostajemy. Tyle.

Życzę wam dziewczyny, abyście spotykały tylko takie baby. Bo świat dookoła się zmienia, my się zmieniamy, partnerzy się zmieniają… a przyjaźń jest zawsze <3

Close Menu