# PRZYPADEK 3

JEDNA BABA DRUGIEJ BABIE
Coraz częściej zastanawiam się skąd w ludziach tyle jadu, tyle zazdrości, zawiści. Straszne to. Przecież nikt nikogo nie zmusza do przyjaźnienia się z kimś, do bycia z kimś. Jesteśmy wolni. Skąd w nas tyle krytyki dla innych? A co nas to obchodzi jak ktoś żyje, jak wygląda i co robi ze swoim życiem, dopóki nie krzywdzi siebie samego i ludzi dookoła?

Czemu tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych? A może powinniśmy zacząć od siebie samych. Jesteśmy specjalistami w mówieniu innym co powinni robić, co jest dobre a co złe – dla nich samych. Qrfa serio? Serio wiemy lepiej, co la kogoś będzie lepsze? Nawet jeśli ktoś popełnia jakiś błąd, to musi sam się poślizgnąć na własnych gównie a nie na czyimś…

A życie mogłoby być takie proste, gdybyśmy wspierali najbliższych w ich decyzjach. Albo kuźwa chociaż nie krytykowali. Ja wiem, że nic tak nie cieszy człowieka jak nieszczęście drugiego, bo od razu „boshe dobrze, że mnie to nie spotkało”. Ale, nikt nie wie co będzie, w jakiej sytuacji znajdzie się kiedyś w przyszłości i jakiego wyboru będzie musiał dokonać.

Kobiety idą na rekord w ocenianiu swoich przyjaciółek. Tylko to chyba nie jest przyjaźń. Dzwoni, pisze, spotyka się, wypytuje… tylko po to, żeby potem podkręcona wersję puścić w świat. Oczywiście jednoczenie ostro krytykując wygląd, decyzje, faceta, strój a nawet kuźwa jebany kolor paznokci. Ale po co? Na prawdę mamy aż tak mało ciekawe życie, żeby żyć czyimś? NO bo jeśli tak, to rusz dupę i zacznij robić coś, żeby nie mieć na to czasu. Ja bardzo cenie konstruktywną krytykę. I jeśli moja jedna z najbliższych przyjaciółek powie, że coś zrobiłam zle, albo ze zaczynam odwalać…zatrzymam się zastanowię się nad tym i chętnie przedyskutuje. Czasem wyciągnę wnioski a czasem z pełną świadomością będę dalej brnąć w to gówno, żeby za jakiś czas powiedzieć jej upragnione „miałaś racje”. Amen.

Hejtu w internecie w ogóle nie rozumiem. Anonimowo, ktoś ukryty pod pseudonimem potrafi pocisnąć konkret. Barwo on. Ale na instagramie dalej obserwuje lajkuje i hejtuje. Przecież jak kogoś nie lubisz to kurwa odklikaj i nie oglądaj. JA pierdziele. No dobra, może w ramach terapii komentarz dodany w ciągu 30 sekund spowoduje, że się lepiej poczuje całe 3 minuty. A nie daj boże jak uda mu się skleicić jakieś zdanie, no to już zapewne jest bogiem w oczach swoich równie hejtując znajomych. Ostatnio rozbawiło mnie do łez akcja właśnie z tym związana. Pod postem jednej z „celebrytek”, takiej co bardziej jest znana z tego ze jest znana i wszyscy kojarzą, ale nikt nie wie z czego i co robi. Jakaś nastoletnia dziewczynka dodała komentarz: „rzygam”. Natychmiastowa odpowiedz właścicielki profilu na komentarz była dokładnie na tym samym poziomie: „To weź nie pierdol tylko rzygaj i nie informuj”. Ja nie wiem, co z tym powinno się robić. Zostawiać bez odpowiedzi? Odpowiadać w taki sam sposób? A może usuwać? Nie mam pojęcia.

Zadziwiające jest to, że wszechobecny dostęp do internetu, social mediów powoduje, że jest coraz więcej tej nienawiści. Nienawiści i złości wobec drugiego cz0łwieka, która kipi agresją, wulgaryzmem i to już u młodzieży nastoletniej. Skąd w tak młodych osóbkach, które są w najpiękniejszym wieku odkrywania i poznawania świata tyle złości, żółci i jadu? To kim będzie taka nastolatka jak będzie miała 40-50 lat?

Jakby nie było, strasznie im współczuje. To muszą być na prawdę bardzo nieszęśliwi ludzie. Bo nie ma takiej opcji, żeby szczęście komuś dawało krzywdzenie innych. Żerowanie na ich nieszczęściu, karminie się tym wszystkim co złe.

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie? No fucking way! wtedy pomagają Ci wszyscy. Prawdziwych przyjaciół poznajemy po tym jak znoszą nasz sukces. Po tym czy nadal nas wspierają, czy potrafią razem z nami świętowac i cieszyć się naszym szczęściem.

Close Menu