#PRZYPADEK 32

ZMORY PRZESZŁOŚCI
Minął prawie miesiąc kwarantanny. Zaczęło się delikatnie, ale z tygodnia na tydzień zostaliśmy coraz bardziej ulockowani w domach. Niektórzy rodzinnie, niektórzy sami. Początki były entuzjastyczne. Nie ma szkoły, koniec ze wstawaniem o 6 żeby wypchnąć latorośle do szkoły i samemu dojechać do pracy. Kolejne dni przynosiły nowe odkrycia i możliwości. Dom posprzątany na błysk, w szafach poukładane, porządki zrobione jak nigdy. Potem przyszło słoneczko, zrobiło się ciepło, więc zaczęło się odgruzowywanie balkonów/ ogródków/ tarasów. Ba, nawet okna wszystkie pomyte. No ale mijały kolejne dni, e-wino wieczorem przynosiło ulgę, bo na początku to nawet zabawne. Przyszedł moment, że home office i video konferencje stały się codziennością a nie atrakcją. Większość zaległości nadrobiona, Netflix obejrzany nawet od tyłu i zostaliśmy sobie sami ze swoimi główkami, serduszkami i problemami, którymi normalnie byśmy w życiu nie dotknęli. 

Każdy z nas już chyba przeszedł przez rachunek sumienia, przewartościował sobie kilka rzeczy. Zarówno spraw dotyczących życia codziennego – tego starego na wolności oraz tego nowego. Życie w niepewności i obawy o przyszłość spowodowały, że chętniej wracamy do tego co było. Bo to już jest nam znane i raczej nic nie zmieni tu i teraz. Ale czy oby na pewno? Czasem takie wykopki są jak zdrapanie strupa. Jak porządnie pogrzebiemy to wracają dawne emocje. Nie zawsze te złe, czasem nawet i pozytywne. Teraz, kiedy bardziej doceniamy to co mamy, z rozczuleniem wspominamy byłych/ byłe. Włączają się nam sentymenciki. Jak do tych sentymencików dochodzi drineczek lub winko…Mamy internet i telefony, nie? No i się dzieje moi drodzy…

STORY 1

Pani zna Pana od lat x. Wspólne daaaawne towarzystwo. Pani w innym mieście,  Pan w innym. Nie widzieli się od 4-5 lat na pewno. Zwykły stary znajomy, nawet nie dobry czy kumpel. Wiedzą od paru lat o sobie tyle, co im social media pokazują. Nagle Pani dostaje wiadomość „cześć, co u Ciebie?”. Niby nic takiego, gdyby nie fakt, iż rozmowa zeszła na zły tor. Nagle Pani się dowiaduje, że w zamierzchłej przeszłości (czyli jakieś 9-10 lat temu) Pan był młody i głupi. Nagle się okazuje, że Pan jednak kiedyś „coś do Pani miał, ale się bawił i o nikim wtedy nie myślał poważnie”. Ej, serio? Każde z nich w innym miejscu życiowym. Pani w związku, Pan się chwali na Facebooku od kilku miesięcy, że jest „najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi”. Został ojcem. Sama nie wiem czy to bardziej zabawne czy żenujące.

STORY 2

Pan singiel, który zupełnie niedawno, wyszedł na prosta po fatalnym rozstaniu. On kochający na zabój- ona mniej, albo wcale. Zostawiła go z dnia na dzień, kiedy on myślał o zaręczynach. Leczenie plastrami trwało ze 2 lata, co przedłużało agonię (zawsze tak jest). Nadal w stanach upojenia alkoholowego wspomina ja z rozczuleniem. Bełkocząc, nawet się zarzeka, że była miłością jego życia. A on już trochę przeżył. I tak kwarantanna spokojnego single upływa radośnie, aż nagle dostaje wiadomość od TEJ właśnie Pani z esejem, jak to ona zamartwia się o jego stan zdrowia i czy on w ogóle sobie radzi w kwarantannie. Oczywiście Pan przejęty, podekscytowany cała sytuacja, odpisuje. Wdaje się w dyskusje o niczym, a rosnąca w nim nadzieja sprawia, ze lewituje. Ale spokojnie, za wysoko nie poleciał. Po 15 min okazuje się, ze Pani w ciąży, szczęśliwa, zaręczona, ale tak się pyta wszystkich co u nich „bo z nudów dostaje szału w domu”. A Pan do poskładania od nowa… 

STORY 3 

Nagle Pani dostaje SMS o treści „Przepraszam”. 

Nie ma zapisanego numeru. 

Nie wie od kogo. 

Nie odpisuje- olewa. 

Po dwóch dniach kolejny SMS. „Przepraszam + imię Pani. Spieprzyłem”. 

Pani nadal nie wie od kogo. 

Nie drąży tematu. 

Może to i lepiej. 

STORY 4

Pani rozmyśla i rozmyśla o ostatniej relacji. Nie minęło zbyt dużo czasu, od kiedy postanowiła zakończyć znajomość, która powodowała ogromny dyskomfort psychiczny. No ale myśli. Rana świeża. Żałoba. Od paru dni sama chodzi z telefonem po domu (bo niby gdzie indziej jak jest kwarantanna) i zastanawia się- napisać, nie napisać. I co? W końcu, w szale odwagi podlanej winem, pisze w nocy wiadomość. Niby nic takiego. Ale nie ma to znaczenia, bo zdążyła ja usnąć zanim ją Pan dostał. Dziękujemy technologii za możliwość naprawiania naszych pijackich akcji 🙂 Ciekawe ile razy jeszcze Pani pęknie, zanim kwarantanna się skończy.

Ta odseparowanie od ludzi powoduje wiele różnych stanów. Myśle, że ta kwarantanna wywinie nam jeszcze nie raz niezłego psikusa. To poczucie niepewności wzbudza w nas chęć sięgnięcia po coś, co jest nam znane. Nie koniecznie dobre dla nas, ale nawet w swoim gównianym jestestwie- znajome. Nie dajmy się. Oczywiście, jeśli czujemy, ze można coś naprawić. To to zróbmy. To też taki czas, kiedy spędzając czas sami ze sobą, mamy chwile na to aby się zastanowić, kto jest dla nas ważny, a może był ważny. Czasem tracimy ważnych dla nas ludzi przez pęd dnia codziennego. Zapieprzaliśmy gubiąc to co najcenniejsze. Teraz wszystko zwolniło, więc naprawmy to, co ma dla nas znaczenie. Ale nie siejemy zamętu w życiu u kogoś z przeszłości, jak nie wiemy co jest po drugiej stronie. Bo po co? Nie rozgrzebujmy gówna patykiem, bo znowu będzie śmierdziało. 

Damy rade. Wszyscy. Jeszcze będzie normalnie. 

Close Menu