#PRZYPADEK 33

NIEINTYMNE INTYMNOŚCI *zanim tekst.... Duma mnie rozpiera. Po wielu tygodniach dyskusji namówiłam swoją absolutnie przedzdolną córkę na rysunki na bloga - udało się <3
Co nazywamy intymnością? Dla większości z nas jest to po prostu sex. Otóż nie do końca. Intymność to bliskość. Ale nie fizyczna… psychiczna. Bliskość emocjonalna jest szczytem relacji. Jakiejkolwiek. Moment, w którym czujemy się w czyimś towarzystwie jak we własnej skórze, ten czas kiedy nie musimy udawać, grać kogoś innego. Jesteśmy sobą. Jakbyśmy byli sami. To jest najcudowniejsze.

Ten moment, kiedy możemy kogoś przytulić „emocjonalnie” i czujemy, że my też jesteśmy w taki sposób przytulani. To wymaga pracy, zaufania, poczucia pewności. Macie takie osoby? Ja w swoim życiu spotkałam takie dwie. Kiedy od samego początku nie musiałam nic dawać, nic chować ani grać. Pierwsza to przyjaciółka – teraz już będzie prawie 10 lat, druga to facet poznany przypadkowo (śmieszna ta aplikacja). 

Resztę takich relacji trzeba po prostu wypracować. Taka bliska relacja i takie poczucie intymności wymaga czasu, ale czasem dzieje się to od tak. Po prostu. Spotykasz się z kimś pierwszy raz i od razu to czujesz. Nie ma „ą” „ę” „bułkę przez bibułkę”. Od razu czujesz, że jest to TWOJ człowiek. Czasem taka relacja sprawia, że całą siła cię ciągnie do drugiej osoby a ty nie jesteś w stanie powiedzieć czemu. W przypadku relacji damsko męskiej może pojawić się zauroczenia. Czemu? Bo właśnie nie na tym ma polegać miłość. Czy nie tak powinien wyglądać idealny partnerski związek? Że jesteśmy sobą, że czujemy się świetnie i bezpiecznie w towarzystwie drugiej osoby? Często bronimy się przed tym jak przed największym koszmarem. Ale to się dzieje i tak ma być. Przed czym tu się bronić? Ta bliskość emocjonalna jest bardziej intymna i bardziej przywiązująca niż sam sex. Ta sytuacja kiedy ktoś rozumie cię bez slow, ten moment kiedy tylko spojrzysz a druga osoba już wie o co chodzi. Ten moment kiedy wystarczy, że ktoś jest obok.

Dzisiaj świat pędzi a my zapierdalamy razem z tym wszystkim, żeby dogonić życie. Relacje jakie nawiązujemy są płytkie, powierzchowne. Przywiązujemy się do czegoś co jest ulotne. Nawet potem nie zostajemy z pustka, bo zaraz pojawia się coś nowego na to miejsce. Ludzie przewijają się przez nasze życie jak na taśmie produkcyjnej. Jeśli chcemy tworzyć trwałe relacje i związki to trzeba przestać pierdolić, że się nie jest gotowym, ze ja nie potrafię, to nie dla mnie. Trzeba się zatrzymać. Zajrzeć do środka samego siebie. Czego chce? Co mi sprawia radość? Co powoduje, że się spinam? Słuchajmy siebie i swoich ciał. Swojej intuicji. I olać „nie wracaj do przeszłości”. Może właśnie trzeba wrócić aby dogrzebać się od czego się to zaczęło. Wyleczyć stare rany. Każdy chce mieć bliska osobę, taka od serducha. Nie ważne czy jest to przyjaciółka, kumpel czy jakiś bojfrend. Jak słyszę, że ktoś mówi „jemu jest dobrze samemu” to sorry, ale to jest pierdolenie jakich nie mało dzisiaj. Ludź jest zwierzęciem stadnym. Potrzebujemy drugie ludzia do życia. A to jakie te ludziki się pojawia w naszym życiu i jakie będziemy mieli z nimi relacje to zależy od nas. Boimy się angażowania i otwierania, bo chronimy samych siebie przed rozczarowaniem i cierpieniem. Ale czy nie jest większym rozczarowaniem płytka relacja? Taka na odpierdol się? Czy nie boli życie w świadomości, że jesteśmy samotni w tłumie? Już słyszę głosy rodziców, którzy mówią, że nie są samotni bo mają dzieci. Ok świetnie. Gratuluje, ja tez. Tylko dzieci za kilka- kilkanaście lat dorosną i pójdą w p***du w swoje dorosłe życie. 

Czemu ludzie teraz tak bardzo boja się mówić o emocjach? O tym co czuja? Ja wiem, że każdy ma jakieś swoje doświadczenia lepsze i gorsze. Ja wiem, że ludzie są poranieni i poparzeni przeszłością. Ale czy każdy/ każda zdradza? Każdy jest chujem/ suka? Otóż nie. Dajmy sami sobie szanse na nowe relacje. 

Bliskość emocjonalna wymaga wielu rzeczy. Emapitii, zaufania, słuchania, okazywania uczuć, czasu i obecności. Czy jest coś w tym złego? Nie. Więc dlaczego tak bardzo ludzie się teraz boją emocji? Czy okazywanie uczuć i zainteresowania drugą osoba to okazywanie słabości? Nie. Słabością jest utrzymywanie płytkich relacji. Słabością jest nieokazywanie uczuć. Słabością jest bycie zimnym i oschłym. A już na maxa słabe jest udawanie, że czegoś nie ma albo że coś nam nie rusza. Każdy teraz udaje żółwia. Niby na zewnątrz twarda skorupa a w środku mięciutko. Na pokaz sami twardziele i twarde babki. A potem płacz i zgrzytanie zębami. A najcześciej obwinianie innych, że są pojebani. Oczywiście „wszyscy, tylko nie ja”. Powodzenia. Ja wierze w prawdziwych ludzi z prawdziwymi emocjami. Czas warto zrobić czystki w życiu. Odciąć się od tego co płytkie a zainwestować w coś co ma potencjał. A może macie kogoś z przeszłości co „zjebaliście”? Pamiętajcie, że na okazywanie prawdziwych uczuć i mówienia o prawdziwych emocjach nigdy nie jest za późno. 

Close Menu