#PRZYPADEK 37

FAKE PEOPLE
Od dawna się nad tym zastanawiam. Od jakiegoś czasu prowadzę otwarte dyskusje, zadając pytanie wprost: Czemu te chłopy tak kłamią? No ni ch** tego nie kumam. Budują sobie wirtualny świat, kłamią jak z nut, po 2 tygodniach znajomości planują nam resztę życia. Ale czy my na prawdę tego oczekujemy? Czy my, kobiety, serio potrzebujemy takiego pierdolenia i mydlenia oczu?

No przecież jak facet na 2-3 randce zaczyna opowiadać/ obiecywać „gdzie to on nas nie zabierze na wakacje”, jakie to my jesteśmy wyjątkowe, to mi się falki wywracają na drugą stronę. Może i jestem idealistką, ale czy to nie jest tak, że takie rzeczy się ROBI a nie MÓWI? Coraz cześciej mam wrażenie, że płeć brzydka zaczyna budować w oczach kobiet „inna rzeczywistość”. Ale po co? Czy my kobiety jesteśmy aż tak naiwne, że kilka pustych obietnic nam wystarczy, żeby wskoczyć do wyra? Otóż niekoniecznie. Przecież te kłamstwa śmierdzą na kilometr a oni nawet nie są świadomi, że my wiemy ze oni kłamią/ ściemniają. A niech któraś próbuje takiego delikwenta zdemaskować…. O HO HO to się dopiero zaczyna. Najpierw spierdala do jaskini, potem udaje, że był zajęty a na końcu udaje głupka. (Jeśli w ogóle odważy się odezwać) Albo nie wie o co chodzi albo zachowuje się jakby się nic nie stało. To wszystko jest tak żenujące, że sama nie wiem czy jestem w szoku czy mam mdłości. 

Generalnie jest wiele jednostek na tym świecie, jak nie większość, co lubią grać w otwarte karty. Przecież spotykanie się i uprawianie sexu nie zawsze oznacza małżeństwa, dzieci, domu i sadzenia drzewa. Czasem coś jest po prostu. Dlaczego większość facetów od razu zakłada, że my chcemy więcej? Czy każda singielka na świecie marzy o stałym związku do grobowej deski? Pfff.. No niestety faceci tak właśnie myślą. Przecież nie zawsze tak jest. Czasem jest tak, że jest po prostu miło i fajnie. Nie zawsze musi to zmierzać do kilogramowego diamentu na palcu. Ale zaczyna się gra, w której z premedytacją jesteśmy wrabiane i wciągane w ich bajkę, która nie istnieje. W bajkę, gdzie kopciuszków jest więcej. A książę to jeden wielki psychopata, narcyz, który bawi się naszymi uczuciami i buduje swoje marne, pojebane ego. Niestety bardzo często dajemy się nabrać. Nie ma czasu na spotkania ale pięknie opowiada i pisze o tym, jak to nie jest zajęty. A prawda jest taka, że to gówno prawda. 

Najlepsze są bajeczki żonatych. Oni są zawsze tak bardzo nieszczęśliwi, skrzywdzeni przez żonę, która jest zołzą i zła matką. Oczywiście sexu z nią nie uprawiają i są tylko dla dzieci. Żenada. Najcześciej żona nic nie wie. Lata mijają a oni nie odchodzą. A to chce dziecko, a to święta, komunia, chory kot, zdechł pies, szczur… Kobieta łapie wkurwa, kończy. Ale on się nie poddaję. Męczy dalej. Znowu zaczyna się epopeja narodowa. Bądź cierpliwa, jesteś dla mnie ważna, jesteś najbardziej wyjątkową i wartościową osobą w moim życiu, tyle Ci zawdzięczam. Rzyg! To się nigdy nie kończy…. A na koniec okazuje się, że takich „wyjątkowych” było kilka a konkurs wygrała ta najbardziej naiwna. Bywa. Moje kondolencje, dla tej co weszła w stały związek z takim oszustem. To kwestia czasu, kiedy ona przejmie rolę „żony”. Za jakiś czas nawet tego nie zauważy. 

Ja nigdy nie zrozumiem zabawy czyimiś uczuciami. To jest po prostu nieludzkie. Czy na prawdę ludzie są aż tak puści, że budują swoją wartość wianuszkiem wzdychów dookoła? Ok, flirt jest fajny, ale bezpieczny. Nie przekraczajmy magicznej granicy. Nie rańmy osób, które w jakiś sposób lubimy. Bo przecież poświęcamy im czas, spędzamy nimi czas. Czasem warto zostawić znajomość z człowiekim po prostu jako znajomość. Dla człowieka. Nie trzeba obiecywać złotych gór, nie trzeba oszukiwać, żeby spędzać z nim czas. Ba! Nawet nie trzeba oszukiwać, żeby iść do łózka. Gra fair play jest o wiele bardziej wartościowa i sexy niż kłamstwa. Bo po przyłapaniu na kłamstwie każda inteligentna, szanująca się istota zerwie kontakt i się odetnie. Często bezpowrotnie. Bez sensu. 

Wszystkim „Gamoniom” życzę szczęścia 🙂

Close Menu