#PRZYPADEK 8

PIOTRUSIE PANY
Syndrom Piotrusia Pana powoduje u mnie gęsią skórkę…No jak słyszę, że chłop 42 lata mówi o sobie Piotruś albo Grześ… O panie… Ratunku!!!!

W psychologii ten termin pojawia się jako określenie dorosłego mężczyzny, który pomimo fizycznej dojrzałości zachowuje się jak dziecko. Ja mam na to trochę mniej naukowe spojrzenie i nazywałam to tak, zanim się dowiedziałam o istnieniu takiego pojęcia. Jako dziecko a potem matka dwóch córek setki razy oglądałam Piotrusia Pana, ale dopiero niedawno dostrzegłam patologię relacji tej bajki. I jak bardzo obecni mężczyźni odnajdują się właśnie w tej roli PIOTRUSIA PANA.

A teraz do brzegu… Jest sobie młody przystojny mężczyzna, teoretycznie z nadprzyrodzonymi mocami, bo przecież „jak nie ja to kto?”. Przylatuje do domu biednej i spragnionej atencji niewiasty i czaruje…. Jaki to on nie jest wspaniały, potrafi wszystko, czego to on nie widział i czego by jej ie pokazał. No cudowny bohater wszech czasów: odważny, nieustraszony, przebojowy, zabawny. Wszystko extra ale do spełnienia swoich obietnic wykorzystuje inna damę, która jest w nim zakochana… Dzwoneczka. I tak oto wszyscy trafiają do Nibylandii. Czyli świata, gdzie życie to wieczna zabawa i fun, pozbawione prawdziwych, głębokich emocji ale za to nafaszerowanego płytkimi emocjami, które prowadzą do nikąd. Są na chwile. Liczy się tu i teraz a moto naszego Piotrusia to Me, Myself & I. Myślę że polskie tłumaczenie Niby-landia nie jest bez przypadkowa

A jak się to ma o realnego życia? A mianowicie… większość mężczyzn czaruje, obiecuje ale tak na prawdę nie chce nic więcej poza atencją. Karmią się naszym uwielbieniem, bo osiągnęli perfekcje w rozkochiwaniu w sobie kobiet. Robią absolutnie wszystko to czego nam, kobietom, potrzeba, bo przecież maja supermoce i całkiem niezłe doświadczenie. Prawią komplementy, zarzekają się o naszej wyjątkowości, obiecują, snują plany na przyszłość. Bo przecież my zakochujemy się w tym co mężczyźni mówią. Na pozór męscy, odważni, nieszablonowi, spontaniczni…a tak na prawdę….CIPY. I tu moja przyjaciółka wali mnie w łeb upominając, że to jaja są tkliwe i wrażliwe a nie cipa 🙂 Ale ja uwielbiam swoje powiedzenie Cipologia mężczyzn współczesnych. TAK! i będę się tego kurczowo trzymać, bo większość facetów „nie wie”. Oni QRFA nigdy nic nie wiedzą! Słucham swoich przyjaciółek, koleżanek, znajomych.. tak, mężczyzn też. I oni ciągle nie wiedzą. Nie chcą, znudziło się, wypaliła miłość w związkach i co? „NIE WIEM” Oni ciągle nie wiedzą: co dalej, jak skończyć, co powiedzieć albo dlaczego się coś dzieje. Co by się nie działo, „nie wiem” jest najbardziej neutralną odpowiedzią, która nic nie wnosi do sytuacji, poza naszym wkurwem i dezorientacją. Pewnie po kryjomu, w skryciu duszy zapytaliby mamy, ale też się. Bo przecież jest dorosły. Osiąga sukcesy, robi karierę. No jest po prostu BOSKI. Najprawdopodobniej jego mama ma większe jaja niż on, choć to ona wyhodowała takiego Piotrusia.

I teraz, w obecnym świecie, piękne, silne i wiedzące czego chcą kobiety, muszą się zmierzyć z nic nie wiedzącym mężczyznami w legginsach i z brodą. Facet szykuje się dłużej niż kobieta do wyjścia, częściej bywa u fryzjera i kosmetyczki, robi selfie z dzióbkiem. Oni oczywiście zarzucają nam naszą niezależność. Ale czy na pewno o to chodzi? Czy naprawdę nie dajemy im przestrzeni na to, żeby byli mężczyznami? No nie do końca, bo niech się znajdzie taka co nie chciałaby być zaskakiwana przez mężczyznę, albo żeby to on przejął inicjatywę. Ale tak jest tylko na początku, jak buzują hormony… Potem wpadamy z totalnej euforii w nicość. Oni nie biorą odpowiedzialności za uczucia jakie w nas wzbudzają. Nie czują się winni. W najlepszym przypadku usłyszysz „Ale przecież ja Ci nic nie obiecywałem”.

Tragedia. To idzie ku zagładzie na bank…

Grafika by Beetle design

Close Menu